niedziela, 6 kwietnia 2014
Rozdział 2. Kim jest ta dziewczyna ?
Nowy Jork ,rok 2014
Ktoś by pomyślał że jestem słaba. Że nie mam siły aby walczyć. No tak kobiety to słaba płeć. My tylko do garów i cerowania dziurawych skarpetek się nadajemy. Pff faceci myślą , że jesteśmy niewolnicami we własnym domu. A tak naprawdę jeśli by nas nie było oni chodzili by głodni i brudni spać. Jasne , jasne kiedyś wszystkie się zbuntujemy i ogłosimy protest! Koniec , skończy się to całe skakanie i uslugiwanie wokół zapracowanych mężusiów. Ale dobra skończmy z tym narzekaniem. Czas się przedstawić, jakby was interesowało jak mam na imię ... Dobra zaczynamy.
Nazywam się Alexandra De Pardie mam 21 lat i jestem mieszkanką tej wielkiej metropolii zwanej potocznie Nowym Jorkiem. Ja to nazywam miastem snobów, ale kogo moja opinia interesuje. Pracuje tutaj - w biurze jako sekretarka największego samozwańczego bossa na Wschodnim wybrzeżu USA. A czym on się dokładniej zajmuje ? Telekomunikacją rzecz jasna. Ma parę firm a jego główna baza znajduje się tu. Dokładnie za tymi drzwiami, na które właśnie patrzę. Pozłacane w greckie wzory. Kosztowały majątek , ale jego stać. Najciekawsze jest to ...
- Alexa kawa dla szefa - Anna jak zwykle czasowa - Tylko żeby nie była zbyt słodka - uśmiechnęła się do mnie tak słodko , że aż mnie zemdliło. Anna Fretcher to prawa ręka Wildena. Wszystko za niego robi. Bez niej ta firma dawno by już legła w gruzach. Faceci... baby odwalają dzieżką pracę , a oni i tak naszywają na to swoją łatkę. To niesprawiedliwe. Zwlekłam się powoli z krzesła i niechętnie poszłam zrobić kawke dla szefunia. O mało ja nie wylałam bo jakiś kretyn o mało na mnie nie wpadł. Pup Puk! Zapukałam po czym pewnym krokiem weszłam do gabinetu Marca Wildena.
- Dzień dobry , kawa dla pana- Powiedziałam , kładąc filiżankę na jego mahoniowym biurku. ten osioł nawet się na mnie nie spojrzał , zajęty gadaniem przez telefon całkowicie wyłączył się ze świata. Zapewne dyskutował ze swoją dziewczyną -supermodelką Rosalie. Większej francy nie mógł sobie znaleźć. Ach tak fałszywej osobistości nigdy jeszcze nie spotkałam. Panna Rosalie van Delon jest usposobieniem diabła. Utleniane blond kosmyki włosów. Naturalne futra, drogie buty i biżuteria od najlepszych projektantów. Ubrania szyte na miarę. Celebrytka pełną parą. Nie to co ja . Zwykła prosta dziewczyna która musi zadowolić się marną pensją. Wróciłam do swojego biurka i zajęłam się swoimi sprawami. -Ooo wyprzedaż w galerii - powiedziałam nieświadomie na głos - Szkoda że kończę dzisiaj o 17 mruknęłam niezadowolona przeciągając się jak kotka. - Nuda, nuda nuda . -oglądałam zdjęcia ubrać , niestety nic mnie jakoś specjalnie nie zaintrygowało.
- Oczywiście że nie jestem umówiona! Jestem jego narzeczoną- usłyszałam ten znajomy , znienawidzony głos- Proszę ze mną nie dyskutować!- Aha. Zaczyna się , coś mi się wydaje że szefuniowi się oberwie.
- Jest Marc ?- zapytała blondyna wpadając bez żadnego przywitania
- Dzień dobry panno Delon- uśmiechnęłam się słodko. Ktoś tą landrynę powinien nauczyć pokory. A jeśli nie zrobili tego w dzieciństwie jej rodzice zrobię to ja.
- Eee dobry - zakłopotała się- Jest Marc ?- ponowiła pytanie
- Tak proszę pani. Rozmawiał przez telefon jak parę minut temu zaniosłam mu kawy , teraz z pewnością jest już...- nie dane było mi dokończyć bo Rosalie właśnie w tym momencie wparowała do gabinetu zatrzaskując za sobą drzwi.
- Robi się ciekawie - mruknęłam siadając
Zza ściany słychać było rozmowę. Jeśli rozmową można nazwać przekrzykiwanie się nawzajem...
- Myślałeś że się nie dowiem ?!
- Kochanie wyjaśnię Ci - Marc był wyraźnie przestraszony , a zarazem skruszony.
- Masz romans! Zdradziłeś mnie! Nigdy ci tego nie wybaczę. - Romans ?! Z kim czyżby światowej slawy modelka nie wystarczała już naszemu szalonemu playboyowi ?
- To nie tak. My tylko parę razy się spotkaliśmy.
- Spotkaliście ? - głos dziewczyny pracodawcy złagodniał ale tylko na chwile. Po niespełna minucie usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła - To koniec rozumiesz ?! Z nami koniec-Wybiegła z gabinetu, wyraźnie wkurzona . Po policzkach płynęły jej łzy włosy miała w nieładzie. Wpadła na asystentkę Annę
- Ty!- krzyknęła do kobiety- Ty , ty mała ... Zapłacisz mi za to! Uwieść zajętego męźczyznę dla własnych potrzeb.
- Ja , ja nie wiem o czym pani mówi.- Wykrztusiła przerażona Fretcher.
- Nie wiesz ?! Oj tak na pewno - Rosalie językiem diabła i sarkazmu potrafiła wbić w podłogę każdego- Zapłacisz mi za to- wyszeptała jej wprost do ucha. Wybiegła zostawiając nas we dwie. Spojrzałam na Ankę pytająco , ale ona tylko mi oschle rzuciła - Idź do domu. Masz wolne na dziś.
Szybko zabrałam swoje rzeczy i dałam sie do windy. Zaczęłam wszystko na spokojnie układać sobie w głowie ostatnie wydarzenia. Ciekawe mój szef ma romans ze swoją asystentką . Ani ona jakoś specjalnie nie ładna , inteligentka ? Tak z pewnością , ale żeby zostawić taką laskę jak Roslalie ? Nie cierpię jej ale w tym momencie jest mi jej po prostu szkoda. Wiem jakie to uczucie jak facet cię zdradza.. sama tego doświadczyłam niecały miesiąc temu. Najlepsza przyjaciółka i narzeczony... Łza zakręciła mi się w oku. To boli strasznie boli. Nie wiem jak takie rozstania przezywają sławni i bogaci , ale myślę że oni też mają uczucia i tak samo to odczuwają.
Wyszłam z windy i kierując się drzwi rozmyślałam o Ianie. Bylibyśmy już po ślubie jeśli do takowego by doszło, ale z tego wszystkiego dobrze że dowiedziałam się romansie jego i Melanie przed tym wydarzeniem.
Idąc przed siebie nie oglądałam się ani przed siebie ani za siebie...
- Ałła ! - wpadłam na jakiegoś rowerzystę , który w zderzeniu ze mną upadł na chodnik
-Strasznie panią przepraszam - zaczął się tłumaczyć podnosząc mnie z betonu . - Boli coś panią ?
- Nie , tylko trochę noga - spojrzałam się na niego , a on na mnie . Dopiero teraz dostrzegłam jego piękne brązowe oczy
- O kurde - zaraz?! ja to powiedział na głos ?!
- Eee nie rozumiem - uśmiechnął się słodko. O jejku jaki uśmiech ! Moje wszystkie zmysły wariowały . Zaraz opanuj się ! Alexa zapomniałaś że dopiero facet Cię rzucił ? No właśnie.
- Nie nic - szybko wstałam - Musze lecieć - podniosłam leżącą na ziemi torebkę i szybko wskoczyłam do taksówki , która właśnie podjechała - Brooklyn szybko - prawie krzyknęłam. Spojrzałam się jeszcze raz na chłopaka , który sprawił że na chwile odleciałam z tego świata , po czym nadzwyczajnie w świecie odjechałam...
- Kim jest ta dziewczyna ?- zapytał chłopak stojącego obok gościa w garniturze - zapewne ochroniarza tego obiektu przy którym właśnie się znajdował . Mężczyzna pokręcił głową w odpowiedzi ,,Nie wiem"
Kim ona jest ... - to pytanie chodziło mu po głowie ,ale ponieważ nic nie mógł zrobić wsiadł na rower i odjechał tak samo jak zrobiła to tajemnicza nieznajoma ..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Pierwsze na co zwróciłam uwagę był gif z PLL! Słodki! ♥
OdpowiedzUsuńA co do tekstu - staraj się nie dawać spacji przed znakami interpunkcyjnymi, a tak to ogółem wszystko ładnie, pięknie :)
http://di4mondss.blogspot.com/